Moja droga zaczęła się od koszykówki. Dorastałem we Wrocławiu, w mieście, w którym basket miał swoich bohaterów i własny rytm. Z czasem sam znalazłem się w młodzieżowej reprezentacji Polski. Sport poznałem od strony treningu, odpowiedzialności za drużynę i presji rywalizacji. Później zmieniła się moja rola, ale pozostało zrozumienie tego, co dla zawodnika jest najważniejsze: warunków do pracy, zaufania i ludzi, na których można polegać.
Początki futbolowego projektu we Wrocławiu były bardzo osobiste. Moja mama sprzedawała bilety, a ja z ojcem malowałem linie przed meczami. Ten etap dobrze pokazuje, skąd wyrasta moje podejście do zarządzania. Zanim pojawiły się rozbudowane struktury i międzynarodowe rozgrywki, były konkretne zadania, które po prostu trzeba było wykonać. Rozwój oznaczał stopniowe przekładanie tego zaangażowania na coraz sprawniej działającą organizację.
Przez ponad dekadę byłem związany z Panthers Wrocław, a w latach 2017–2024 pełniłem funkcję prezesa. Wspólnie z właścicielem i zespołem rozwijaliśmy klub sportów amerykańskich: jego markę, zaplecze i relacje z biznesem. Zależało nam na tożsamości, którą można rozpoznać także poza boiskiem. Mecze miały być wydarzeniem dla całych rodzin, a klub miejscem spotkania sportu, kultury i partnerów. Ważnym etapem było wyjście na europejską arenę. Stabilność organizacji i warunki pracy budowały zaufanie zawodników oraz trenerów, którzy decydowali się przyjechać do Wrocławia.
Rywalizacja z silniejszymi organizacjami zmienia sposób oceniania własnej pracy. Wybór europejskiej ligi oznaczał również zgodę na trudniejsze doświadczenia, czego nauczył nas między innymi sezon 2022. Nie każdy sezon kończy się trofeum. Ważne, żeby umieć wyciągnąć wnioski, zachować kierunek i przygotować zespół do kolejnego wyzwania. Tak rozumiem rozwój: jako proces, w którym ambicja idzie w parze z cierpliwością.
Praca przy The World Games 2017 we Wrocławiu poszerzyła moje doświadczenie o organizację dużego międzynarodowego wydarzenia. W takich projektach spotykają się różne dyscypliny, zespoły i oczekiwania. Wspólny cel musi znaleźć przełożenie na plan, podział odpowiedzialności i sprawną komunikację. To perspektywa, z której korzystam również w kolejnych przedsięwzięciach sportowych.
Nie uważam, że menedżer powinien być najlepszym specjalistą w każdej dziedzinie. Dlatego otaczam się ludźmi, którzy w swoich obszarach wiedzą więcej ode mnie. W Panthers oznaczało to między innymi współpracę właściciela, zarządu, dyrektora sportowego i trenerów. Przy rekrutacji Dave’a Christensena liczyły się doświadczenie, podejście do pracy i zgodność celów. Dobry zespół potrzebuje jasnych ról oraz przestrzeni, w której każdy może wziąć odpowiedzialność za swoją część projektu.
W grudniu 2024 roku objąłem stanowisko dyrektora marketingu i PR Polskiego Związku Koszykówki. Był to powrót do dyscypliny, od której zaczynałem. Jednym z kierunków tej pracy w 2025 roku było dotarcie poza grono stałych kibiców. Koszykówka ma naturalne związki z muzyką, modą i tańcem. Dostrzegam w nich szansę na rozmowę z młodym pokoleniem i budowanie zainteresowania polskim basketem. EuroBasket 2025 był ważnym kontekstem tej pracy; kolejnym rozdziałem stały się projekty Mistrzostw Świata FIBA 3x3 w Warszawie w 2026 roku.
FIBA 3×3 / Warszawa — kibice pod Pałacem Kultury i Nauki08
Indywidualność w sporcie
Moje doświadczenie obejmuje również współpracę z Taiem Woffindenem, Marcinem Tyburą i Danem Bewleyem. To trzy różne osobowości i różne sportowe światy. Przy Taiu Woffindenie pracowałem w roli Racing Marketing Managera. Współpraca ze sportowcami uzupełnia perspektywę klubową i związkową o indywidualne potrzeby zawodnika.
W marketingu sportowym interesuje mnie to, co odbiorca przeżywa i zapamiętuje. Dobra aktywacja pozwala mu wejść w świat marki, a organizacji daje możliwość budowania relacji na dłużej. Dlatego patrzę na sport szerzej niż przez ekspozycję sponsora. Liczą się pomysł, właściwy kontekst i doświadczenie kibica. To one sprawiają, że współpraca nabiera znaczenia także poza czasem transmisji czy pojedynczego wydarzenia.
Marka sportowa potrzebuje charakteru, a partnerstwo — pomysłu na wspólne działanie. Chcę tworzyć doświadczenia, które kibic zapamięta i z którymi będzie chciał się identyfikować. Za tą emocją musi stać dobrze zorganizowany zespół: jasne role, zaufanie do specjalistów i konsekwencja także wtedy, gdy wynik nie przychodzi od razu.
Opracowanie redakcyjne na podstawie opublikowanych wywiadów